Co powiesz na cykl wpisów, w których będę rozmawiała z dziewczynami, z którymi spotykam się na kursie? Jakim kursie? Dokładnie tym:

ogarnij lightrooma kurs

 

Bo moje kursantki to dokładnie takie same kobiety jak Ty i ja. Które sprytnie łączą fotograficzną pasję, dom, pracę, dzieci i do tego jeszcze osiągają super efekty. I nie ma znaczenia, czy zdjęcia, które robią, trafiają do innych osób, czy do ich własnych prywatnych rodzinnych albumów. Wszystkie zasługują na to, aby pokazać je całemu światu!

Lightroom

 

Dzisiaj zapraszam Cię na rozmowę z Joanną Pęciak, którą poznałam podczas pierwszej edycji kursu Obróbka B&W w Lightroomie. W trakcie tego kursu obejrzałam całe mnóstwo jej zdjęć i z każdym jednym coraz szerzej otwierałam oczy. Jaką ona ma wyobraźnię fotograficzną! Jak pięknie potrafi realizować swoje pomysły!

Jak to się zaczęło, że złapała za aparat. Jaka fotografia kręci ją najbardziej. No i skąd wzięła się u niej miłość do czerni i bieli? Odpowiedzi na te wszystkie pytania znajdziesz w naszej rozmowie.

Zapraszam!

Z czym kojarzy mi się Lightroom? Ze współczesną cyfrową ciemnią, z szybkim i efektywnym wywoływaniem zdjęcia, korygowaniem go oraz twórczym zmienianiem.

Joanna Pęciak

https://www.instagram.com/peciakjoanna_art_photography/

Asiu, od naszego pierwszego spotkania minęło już trochę czasu i niezmiennie jestem pod wrażeniem tego, jak pięknie rozwinęłaś się fotograficznie. Gołym okiem widać, że Ty i fotografia kobieca to jedność! Opowiedz mi coś o swoich początkach. Skąd wziął się pomysł na robienie zdjęć i to nie tylko dla siebie, ale również i komercyjnie?

 

Joanna: Od zawsze lubiłam fotografować, choć robiłam to intuicyjnie. Nie znałam zasad, ale czułam, że kadr wygląda dobrze tak, a nie inaczej. Ciągłe szukałam tego czegoś w zdjęciu co zatrzymuje na chwilę wzrok, wywołuje emocje, budzi ciekawość lub daje klimat. Pierwszą lustrzankę dostałam w prezencie i pewnie nie będę oryginalna mówiąc, że zaczęłam od fotografowania swoich dzieci. Chodziłam wszędzie z aparatem, dużo obserwowałam, bałam się stracić tą ulotną chwilę, która przykuwa uwagę.

Po pewnym czasie zaczęłam czuć niedosyt, bo córka była jeszcze za mała, a mnie pociągała fotografia kobieca. Układałam w głowie obrazy, które chciałam realizować. Pierwszymi moimi “kobietami” były koleżanki. Miałam szczęście, bo całkowicie poddawały się moim pomysłom. Traktowały sesję jak zabawę i zaskoczone efektami, pokazywały zdjęcia swoim bliskim i znajomym. Zdjęcia zaczęły wpadać już nie do “szuflady” czy mojego rodzinnego albumu, zaczęły trafiać do ludzi.

joanna pęciak o fotografii i lightroomie

W takim razie masz rewelacyjną intuicję i fotograficzne wyczucie, gratuluję! Opowiedz mi trochę o sesji, jak się do niej przygotowujesz. A może wcale się nie przygotowujesz, tylko idziesz na żywioł?

 

Joanna: Kiedy mam sesję jestem tak skupiona na pracy, że nic innego się nie liczy. Daję z siebie wszystko. Mam w sobie tyle adrenaliny jak sportowiec w czasie walki. Nie czuję obciachu czy wstydu, żeby załatwić jakieś miejsce do zdjęć. Na potrzeby sesji załatwiam wcześniejsze wejście, przed otwarciem lokalu. Z okolicznych pubów, sklepów czy restauracji pożyczam krzesła lub rzeczy przydatne do sesji. Bywam też stylistką, sporadycznie makijażystką.

Przeważnie mam wszystko wcześniej przemyślane, choć to wcale nie oznacza, że zawsze wszystko idzie zgodnie z moim planem. Z nim czuję się bezpiecznie, ale spontan podczas sesji potrafi być bardziej owocny niż moje zamierzenia. Wszystko musi grać jak na planie filmowym: makijaż, stylizacja czy miejsce. Lubię obserwować “modelkę” i poluję na ten moment, który da mi naturalność. Staram się robić zdjęcia pomiędzy pozowaniem, najlepsze powstają w najbardziej nieoczekiwanych momentach. Oczywiście osoba fotografująca tego nie wie, więc tym większe jest jej zaskoczenie, gdy ogląda siebie na zdjęciu. Uchwycenie naturalności nie jest trudne, ponieważ zawsze jest rewelacyjna atmosfera. Jest dużo śmiechu i luzu, po prostu dobrze się bawimy.

joanna pęciak o fotografii i lightroomie

Jeśli masz pasję i sprawia Ci to przyjemność
to po prostu rób to!

Każda Twoja sesja jest zupełnie inna pod względem stylistyki. Skąd czerpiesz pomysły?

 

Joanna: Inspiruje mnie praktycznie wszystko: sceny z filmu, reklamy, codzienne sytuacje, czasopisma, zdjęcia oraz ludzie. Człowiek to niewyczerpane źródło inspiracji. Dla mnie każdy ma coś w sobie interesującego, trzeba tylko to “coś” uchwycić. Widzę to każdego dnia patrząc na ludzi. Zazwyczaj jest to jakiś detal na przykład mimika, uśmiech, sposób poruszania się, spojrzenie czy zamyślenie. Codziennie kadruję rzeczywistość. Z aparatem najchętniej bym się nie rozstawała. Przecież tyle pięknych obrazów przemyka mi codziennie i ginie bezpowrotnie!

Aby się czymś  zainspirować, czasami wystarczy mi chwila np. scena z filmu lub jakaś część garderoby, którą zauważę podczas zakupów. Wtedy wszystko w głowie się układa i działa jak zapalnik. Są też takie sytuacje, że pomysły same wchodzą mi do głowy np. podczas snu. Wielką satysfakcję sprawiają mi nowe wyzwania. Lubię je, a im bardziej kreatywne tym większa radość. Marzą mi się wielkie projekty, filmowe kadry w pięknych miejscach. Nie cierpię rutyny, nie lubię powtarzać tych samych ujęć. Zresztą tak się nie da, każdy człowiek jest inny, ma inny charakter, temperament, urodę czy sposób bycia. Od pierwszego poznania wzbudza inne emocje. Dlatego tak ważna jest wcześniejsza rozmowa i wzajemne poznanie się.

joanna pęciak o fotografii i lightroomie

A czy według Ciebie takiego wyczucia, otwarcia się na innych, można się nauczyć? Bo w momencie, gdy robimy zdjęcia tylko naszym dzieciom, to nie wydaje się to być trudne. Wszystko się zmienia, gdy podnosimy sobie poprzeczkę i zaczynamy fotografować zupełnie obce osoby. Jak sobie z tym poradziłaś?

 

Joanna: Jestem otwarta od dziecka, to skraca dystans. Zawsze po kilku minutach rozmowy mam wrażenie, że znam osobę od dawna. Od poznania się i podania ręki jestem na “ty”, niezależnie od wieku. Wszystko “nazywam po imieniu”. Jeśli coś mi nie pasuje, coś źle odbieram patrząc przez obiektyw, to mówię wprost. Podpowiadam co poprawić. Daję dużo wskazówek, właściwie to buzia mi się nie zamyka :). To bardzo pomaga.

Czy można się tego nauczyć? Myślę, że taką zdolność do kadrowania rzeczywistości, czy swobodę w relacjach z innymi, trzeba posiadać. Z drugiej zaś strony, nikt nie zabroni nam robić to co lubimy, choćby dla własnych potrzeb. Jeśli masz pasję i sprawia Ci to przyjemność to po prostu rób to.

rozmowa z joanna pęciak

Twoje zdjęcia najczęściej są w czarno-białej obróbce. To celowy zabieg? Tak właśnie widzisz kobiety?

 

Joanna: Dla mnie fotografia to sztuka. W dzieciństwie szkicowałam oraz malowałam ludzi i otoczenie, w którym dorastałam.  Właściwie to na papier i płótno trafiało wszystko co przykuło moją uwagę. Tak jest i teraz. Obserwuję, zatrzymuję kadr a potem maluję w Lightroomie.

Miłość do czerni i bieli przeniosłam ze szkicownika! Fotografia kolorowa bardziej odzwierciedla rzeczywistość, fotografia czarno-biała to dla mnie bardziej art. Mnie ciągnie do sztuki, fotografii artystycznej. Poza tym dałaś mi Kasiu świetny warsztat w obróbce B&W. Udział w Twoim kursie pozwolił mi odkryć więcej odcieni czerni i bieli. Chociaż kolor też mnie pociąga.

rozmowa z asią pęciak

Dla mnie każdy ma coś w sobie interesującego, trzeba tylko to „coś” uchwycić.

OK, to jak już jesteśmy przy czarno-białej obróbce, to co było w niej dla Ciebie najtrudniejsze? Z czym miałaś największy problem?

 

Joanna: Nie potrafiłam osiągnąć zadowalającego efektu, wszystko było szaro szare. A jak dodawałam więcej kontrastu, to pojawiały się przepalenia w bielach i czerniach. Często korzystałam z gotowych presetów, ale one też nie dawały mi tego, co chciałam uzyskać. Bardzo mnie to irytowało, ponieważ widziałam potencjał zdjęcia, wiedziałam, że w czerni i bieli będzie dobrze wyglądało, ale nie potrafiłam uzyskać takich kontrastów i odcieni, jakie miałam w głowie.

joanna pęciak o fotografii i lightroomie

A co było takim momentem przełomowym, po którym stało się dla Ciebie jasne jak ugryźć ten typ obróbki? Bardzo jestem tego ciekawa, bo Twoja czerń i biel jest niesamowita!

 

Joanna: Dziękuję Kasiu, ale to w dużym stopniu Twoja zasługa. Przełomowym momentem był udział w Twoim kursie i nie mówię dlatego, że tu i teraz rozmawiamy. Po Twoim 3-dniowym wyzwaniu B&W myślałam, że już wszystko wiem, że to takie proste, no i czego jeszcze można się nauczyć? I ta ciekawość skłoniła mnie do zapisania się na Twój kurs. Nie wierzyłam, że po kursie od razu odnajdę w sobie swój własny styl, ale miałam nadzieję, że czegoś się jeszcze nauczę. No i kurs pozytywnie mnie zaskoczył. Ćwicząc obróbkę i eksperymentując zdałam sobie sprawę, jaki efekt końcowy zdjęcia chcę osiągnąć. I co najważniejsze, potrafiłam go już zrealizować. O dziwo nie narzucając własnego stylu pozwoliłaś mi odkryć swój własny. Do dzisiaj zastanawiam się jak to zrobiłaś :).

joanna pęciak o fotografii i lightroomie

Nawet nie wiesz, jak bardzo się cieszę, że to słyszę! Po prostu towarzyszę Wam podczas poszukiwania swojej własnej prywatnej obróbkowej drogi i podrzucam informacje, które pomogą szybciej dotrzeć do celu :). A skoro już jesteśmy w Lightroomie, to bez jakiego narzędzia nie wyobrażasz sobie obróbki?

 

Joanna: Pierwsze o czym pomyślałam to pędzel, więc niech tak zostanie :). Ale jest wiele narzędzi, bez których nie mogłabym się obejść w Lightroomie np. Spot Removal, Linear Gradient, Radial Gradient czy Crop Overlay. Często korzystam z narzędzi do retuszu, pędzel jest jednym z nich. I tu nie chodzi o wielkie zmiany, ale drobne korekty, które pozwalają uporządkować kadr lub poprawić jego odbiór. Czasami jednak pozwalam sobie na odrobinę szaleństwa i maluję nadając zdjęciu klimat. Pędzlem mogę wiele zmienić, np. rozjaśnić lub przyciemnić ekspozycję, poprawić kontrast czy ostrość, ustawić odpowiedni balans bieli czy nadać odpowiednią kolorystykę. To magiczne narzędzie, uwielbiam je.

joanna pęciak o fotografii i lightroomie

Lubię obserwować “modelkę” i poluję na ten moment, który da mi naturalność.

A czy Twoja obróbka to tylko Lightroom, czy pracujesz też w innych programach?

 

Joanna: Do edycji zdjęć wykorzystuję Lightrooma, w nim mogę zrobić praktycznie wszystko. Z Photoshopa korzystam w sytuacji, gdy retuszuję bardziej wymagającą cerę. Czasami zdarzyło mi się usunąć niepotrzebny obiekt, którego nie można się było pozbyć na etapie robienia zdjęć, a który przeszkadzał w odbiorze np. wystający kabel ze ściany. Korzystam również z Nik Collection.

joanna pęciak o fotografii i lightroomie

I tak już zupełnie na sam koniec: jaką dałabyś wskazówkę osobom, które dopiero zaczynają przygodę z Lightroomem. Od czego powinny zacząć, aby już na starcie pojawiły się fajne efekty?

 

Joanna: Zacznij naukę Lightrooma, a efekt zauważysz od razu. Być może na początku nie będzie to efekt wow, ale najważniejsze, żeby małymi krokami zmierzać do celu.

Asiu, bardzo dziękuję Ci za wspólną rozmowę!

Podobne
wskazówki