Co powiesz na cykl wpisów, w których będę rozmawiała z dziewczynami, z którymi spotykam się na kursie “Obróbka w Lightroomie od A do Z”? Zobaczysz, że to dokładnie takie same kobiety jak Ty i ja, które sprytnie łączą fotograficzną pasję, dom, pracę, dzieci i do tego jeszcze osiągają niesamowite rezultaty!

I nie ma znaczenia, czy zdjęcia, które wychodzą spod ich rąk trafiają do innych osób, czy też tworzą najpiękniejsze rodzinne albumy ever – zdjęcia każdej z nich zasługują na to, aby pokazać je całemu światu!!!

 

Monika, z czym kojarzy Ci się

Lightroom?

No teraz to przede wszystkim z Kasią Tajcher :).

Dla mnie Lightroom jest narzędziem idealnym, ponieważ nie lubię poświęcać zbyt wiele czasu na postprodukcję.

Lightroom umożliwia mi poprawę tego co niezbędne, a jednocześnie nie muszę (i nie chcę) zagłębiać się w warstwy i przedzierać przez niezliczone funkcje. Te, które oferuje program, a które poznałam również dzięki Tobie, są całkowicie wystarczające a efekty jakie można uzyskać naprawdę dobre.

Cenię sobie fotografię, która jest nadal fotografią a nie grafiką (choć oczywiście nie deprecjonuję postprodukcyjnej pracy innych).

 

 

Dziś zapraszam Cię na rozmowę z Moniką Michałek, która jak sama o sobie pisze jest miłośniczką modernizmu i dzikiego Podlasia. Co takiego kręci ją w architekturze, a także jaki budynek mogłaby fotografować w kółko i wciąż – o tym wszystkim przeczytasz w naszej rozmowie poniżej.

Znajdziesz ją tutaj:

Monika, zacznijmy od samego początku, czyli od tego jak to się w ogóle stało, że zaczęłaś fotografować? No i co baaaardzo mnie interesuje: czy od samego początku czułaś, że architektura stanie się Twoim ulubionym tematem zdjęć?

Monika: Fotografią zaczęłam się interesować chyba w czasach liceum. Niestety nie było to tak, że dostałam Prakticę od dziadka i wywoływałam klisze w łazience ;). Pierwszy aparat kupiłam już po studiach, za zarobione w Szkocji pieniądze i tam zaczęłam kombinować. Po rocznym pobycie za granicą przeprowadziłam się do Gdyni, a jak wiadomo ona architekturą stoi. Na początku Gdynia nie podobała mi się wcale a wcale. Pochodzę z Lublina, który ma zupełnie inny charakter. No ale zaczęłam chodzić na spacery fotograficzne z lokalnymi pasjonatami modernizmu, czytać o historii i połknęłam bakcyla. Klatki schodowe z duszą, opływowe kształty budynków, szlachetne materiały wykorzystywane w budownictwie międzywojennym. No jak tego nie fotografować :). Zawodowo zajmuję się m.in. oceną wpływu planowania przestrzennego na środowisko, więc wszystko składa się w jedną całość.

Klatki schodowe z duszą, opływowe kształty budynków, szlachetne materiały wykorzystywane w budownictwie międzywojennym. No jak tego nie fotografować :).

O tak, fotograficzne spacery są super! Poznajemy wtedy innych ludzi, którzy są dokładnie takimi samymi pasjonatami jak my, ale co ważniejsze: otwierają nam się oczy na zakamarki, których do tej pory nie widziałyśmy, a od tego… już tylko krok do pięknych zdjęć :).

No właśnie, a jaka architektura interesuje Cię najbardziej: ta o ciekawej formie, czy wręcz przeciwnie szukasz w tej z pozoru najzwyklejszej czegoś, co mogłabyś pokazać w niebanalny sposób?

Monika: Gdyńscy fotografowie są super! Nie dość, że bardzo zdolni, to jeszcze mega otwarci i pozytywni. Oczywiście szukam ciekawej formy, ale ostatnio też uległam modzie na minimalistyczną fotografię “zwykłych” budynków. Je też można pokazać w ciekawy sposób. Czasem na pierwszy plan wysuwa się symetria, czasem kolor. Poza tym szukam ludzi na zdjęciach. Wiadomo, że w tego typu fotografii są oni nieco na drugim planie, ale zawsze podkręcają efekt.

rozmowa z Moniką Michałek

Właśnie o tych ludzi chciałam Cię zapytać, bo architektura architekturą, ale dodanie do niej punktu odniesienia w postaci człowieka sprawia, że potrafi się ona stać jeszcze bardziej “mocna” w odbiorze. Ale tak sobie myślę, że ciężko może być o odpowiednią osobę, który fajnie wpisze się w Twój pomysł na zdjęcie. Powiedz jak długo polujesz na odpowiedni moment? A może jesteś elastyczna i pomysł na zdjęcie dostosowujesz do zastanej sytuacji?

Monika: Wnikliwie obserwuję otoczenie. Robię stosunkowo mało zdjęć, spust migawki naciskam jak już rzeczywiście widzę coś, co wydaje mi się interesujące. Ostatnio uczestniczyłam w warsztatach prowadzonych przez Tomasza Tomaszewskiego, na których zdałam sobie sprawę, że wiele jego zdjęć powstało z czekania a kadry są głęboko przemyślane. To cenna umiejętność, ja też chciałabym mieć więcej czasu na fotografię koncepcyjną. Prawda jest taka, że często przypadek decyduje, że ktoś ciekawy przechodzi obok. Jestem elastyczna i staram się te przypadki wykorzystywać :).

Pogoda, światło, dzień, noc, pora roku – czy to ma dla Ciebie jakiekolwiek znaczenie?

Monika: Wiesz, że chyba nie? Oczywiście uwielbiam ciepłe, miękkie światło, ale ja mieszkam nad morzem. Chmury, wiatr są na porządku dziennym (chyba rozumiesz o czym mówię :)). Gdybym miała czekać na “odpowiednie” warunki, mogłoby się okazać, że robię 10 zdjęć rocznie :).

Monika, jakiś czas temu Twoje zdjęcia znalazły się na wystawie “Gdyński Modernizm w Obiektywie”. Ba, wiem, z jeden z tych konkursów we wcześniejszych latach wygrałaś!

Monika: Jest to konkurs, który w ostatnich latach bardzo się rozwinął i bez przesady można powiedzieć, że stał się prestiżowy. Owszem, w 2016 r. wygrałam I. nagrodę (wtedy jeszcze konkurencja była mniejsza ;)). Wyobraź sobie, że nawet jej osobiście nie odebrałam, bo akurat rodziłam moją córeczkę :). Faktycznie co roku moje fotografie są częścią wystawy promującej modernistyczną architekturę, z czego jestem bardzo dumna. Innym konkursem, w którym regularnie biorę udział jest konkurs “Zakupy z ludzką twarzą”, o absolutnie wyjątkowej Gdyńskiej Hali Targowej i ludziach, którzy tam pracują. Tu też udało mi się zdobyć kilka nagród i wyróżnień. Mam drobne sukcesy (udział w wystawach, publikacja w katalogach) w ogólnopolskich konkursach reporterskich, ale to temat na inną rozmowę ;).

Chociaż byłam w większości europejskich krajów i zachwycam się zarówno Skandynawią jak i Sycylią, to naprawdę uwielbiam gdyńską Halę Targową. Ten obiekt jest tak fotogeniczny, że stanowi ciągłe źródło inspiracji. 

OMG gratuluję Ci absolutnie wszystkich Twoich osiągnięć i życzę ich jeszcze więcej!!! I z niecierpliwością czekam na Twoje kolejne zdjęcia, bo Gdynię znam od typowo turystycznej strony, która dość mocno odbiega od tego jak widzę ją u Ciebie. Nie ukrywam, że Twoje widzenie tego miasta podoba mi się bardziej :).

Monika: Dziękuję i zapraszam. Jak kiedyś tu ponownie zawitasz, chętnie osobiście pokażę Ci to inne oblicze :).

Monika, oglądając zdjęcia budynków nie sposób oprzeć się wrażeniu, że w ich przypadku chodzi o fajne uchwycenie linii. Mogą wprowadzać głębię, spokój, ale i dynamikę, co baaaaardzo wpływa na klimat zdjęcia. Czy jest jakiś budynek, który w tym temacie wyjątkowo zapadł Ci w pamięć?

Monika: Chociaż byłam w większości europejskich krajów i zachwycam się zarówno Skandynawią jak i Sycylią, to naprawdę uwielbiam gdyńską Halę Targową. Ten obiekt jest tak fotogeniczny, że stanowi ciągłe źródło inspiracji. 

rozmowa z Moniką Michałek

Wnikliwie obserwuję otoczenie. Robię stosunkowo mało zdjęć, spust migawki naciskam jak już rzeczywiście widzę coś, co wydaje mi się interesujące.

No dobra, to teraz czas na konkret: czy według Ciebie fotografia architektury może istnieć bez obróbki?

Monika: Myślę, że każda fotografia może istnieć bez obróbki, tylko że dzięki postprodukcji efekt wizualny jest po prostu lepszy. W fotografii architektury bardzo ważne jest zachowanie perspektywy. Bez późniejszej pracy w programie graficznym trudno jest na przykład uniknąć efektu walących się ścian budynków. No chyba, że dysponujemy specjalnymi obiektywami. Ja takich nie mam, dlatego zawsze zaczynam od kadrowania. 

A które narzędzia są absolutnym must have przy obróbce zdjęć architektury?

Monika: Jak wspomniałam, narzędzia służące korekcji perspektywy są absolutnie niezbędne (generalnie wszystko co znajduje się w “Lens correction”). Poza tym uwielbiam HSL i Tone Curve.

Dla mnie Lightroom jest narzędziem idealnym, ponieważ nie lubię poświęcać zbyt wiele czasu na postprodukcję.

A czy zdarza Ci się obrabiać swoje zdjęcia w czerni i bieli, czy architektura to dla Ciebie tylko i wyłącznie kolor?

Monika: Zdarza się, aczkolwiek fotografii w czerni i bieli dopiero się uczę. Eksperymentuję znaczy :). Na pewno w tej tonacji dobrze wyglądają minimalistyczne kadry, gdzie to forma budynku jest najważniejsza.

Monika, i tak już zupełnie na sam koniec: jaką dałabyś wskazówkę osobom, które dopiero zaczynają przygodę z Lightroomem. Od czego powinny zacząć, aby już na starcie pojawiły się fajne efekty?

Monika: Od odpalenia kompa :). (wiem że to czasem najtrudniejsze). Tak serio, mnie bardzo motywuje porównywanie zdjęć sprzed obróbki i efektów po. Podstawą było poznanie (zresztą na Twoim kursie) możliwości poszczególnych narzędzi i osobiste sprawdzenie jakie efekty można przy ich użyciu osiągnąć. Teraz, jak poczułam się nieco pewniej, pozwalam sobie na eksperymenty, a trzeba przyznać, że Lightroom na to pozwala.

rozmowa z Moniką Michałek

Monika, bardzo dziękuję Ci za wspólną rozmowę!

Nie wiem jak Ty, ale ja mogłabym słuchać takich opowieści w kółko i wciąż! Za każdym razem wyciągam z nich coś inspirującego, co już! teraz! zaraz! zamierzam wprowadzić w swoje życie. Rozmowa z Moniką sprawiła, że postanowiłam spojrzeć na swoje miasto w zupełnie inny sposób i tym samym wyciągnąć z jego architektury smaczki, których nie widuje się na widokówkach. Mam nadzieję, że do tego samego zachęciła i Ciebie, trzymam za to kciuki!

Lubisz takie historie? Inspirują Cię do działania? Czujesz po ich przeczytaniu potrzebę wskoczenia do Lightrooma? Daj mi znać ko-nie-cznie! :).

Podobne
wskazówki

Pin It on Pinterest

Podaj dalej!

Skorzystałaś z tego wpisu? Bomba! Puść go dalej, niech pomoże jeszcze komuś :)