...

Cześć, nazywam się Kasia Tajcher (choć wszyscy mówią do mnie Ruda) i od 14 lat pomagam kobietom dogadać się ze zdjęciami i Lightroomem.

Ale od początku.

01

Zaczęło się od przeprowadzki.

Swój pierwszy aparat kupiłam, gdy przeprowadziliśmy się do Anglii. Miał bardzo odpowiedzialne zadanie: regularnie meldować dziadkom, jak rośnie ich wnuczka.

Przynajmniej taki był plan.

Tylko że bardzo szybko okazało się, że to „tylko pstrykanie” (jak wtedy o tym mówiłam), wciągnęło mnie na dobre.

Serio, do dziś nie wiem, kiedy z dziewczyny robiącej zdjęcia swojej córce stałam się fotografką.

Od 2012 roku pracowałam już z klientkami, a później przez kilka lat uczyłam fotografii i obróbki w Lightroomie w Akademii Fotografii Dziecięcej.

Po drodze razem z Basią Golec-Regiec wydałyśmy też książkę Babskie o fotografii gadanie.

01

02

Mój pierwszy Lightroom? Ten w wersji 3. 

Pudełkowy.
Wolny.
Baaaaardzo woooolny.

Między jednym a drugim pociągnięciem Adjustment Brush (tak wtedy nazywał się pędzel) – spokojnie mogłam iść z Futrem na spacer. Dziś mogę się z tego śmiać, ale wtedy bywało różnie.

I nie chodziło tylko o program.

W tym czasie dopadło mnie wszystko to, co dopada praktycznie każdą początkującą fotografkę. Porównywanie się z innymi. Poczucie winy. Wewnętrzna perfekcjonistka, która zawsze wie lepiej.

Ale odrobiłam tę lekcję i wyciągnęłam z niej wnioski. Kilka z nich zebrałam w jednym z moich najbardziej osobistych wpisów na blogu: 3 urodzinowe historie z Lightroomem w tle.

02

03

„… a możesz przesłać nam zdjęcia wnuczki w kolorze?”

Oszzz, gdybym za każdym razem, gdy słyszałam te słowa od moich rodziców, mogła dorzucić do Lightrooma jedną opcję – dziś byś pracowała na najbardziej wypasionej wersji ever.

Bo przyznaję się bez bicia, że na samym początku kompletnie przepadłam w czerni i bieli.

Kiedyś nawet wyobrażałam sobie, że tylko w ten sposób będę robić zdjęcia dla swoich klientek (choć wtedy w życiu bym się nie przyznała, że myśli o zarabianiu na fotografii krążą mi po głowie).

Z czasem jednak coraz częściej łapałam się na tym, że większą frajdę niż samo robienie zdjęć sprawia mi ich obróbka. Wiesz dlaczego? Bo dopiero w Lightroomie moje zdjęcia zaczynały wyglądać dokładnie tak, jak widziałam je w głowie.

W 2017 roku wypuściłam swój pierwszy kurs online. Czy zdziwiło mnie to, że był o czarno-białej obróbce? Ani trochę!

04

O czym jest to zdjęcie?

Ucząc się obróbki w Lightroomie przeszłam chyba przez wszystkie możliwe fazy: od skupienia się na samej obsłudze programu, po totalną fascynację presetami. Za każdym razem z jednym i tym samym efektem: zdjęcie po obróbce może i wyglądało dobrze, ale zawsze czułam jakiś zgrzyt.

Taki wiesz, że zdjęcie sobie, a obróbka sobie.

Wiesz, kiedy to się zmieniło? Gdy z uporem maniaka przed każdą obróbką zaczęłam zadawać sobie jedno pytanie: O czym jest to zdjęcie?

Lightrooma otwierałam dopiero wtedy, gdy wiedziałam, co chcę tym zdjęciem opowiedzieć, co podkreślić i jakie emocje wzbudzić.

Wtedy nie tylko zgrzyt znikał. Ale też obróbka stawała się duuużo prostsza i bardziej intuicyjna.

Właśnie dlatego od 14 lat uczę Lightrooma trochę inaczej.

Jasne, pokażę Ci, co robią suwaki. Nauczę Cię masek, kolorów, presetów i całej reszty. Ale przede wszystkim będziesz wiedziała, kiedy po nie sięgać. I po co.

05

A kto kibicuje Tobie?

Przez całą tę drogę miałam ogromne szczęście do ludzi, którzy potrafili zobaczyć we mnie coś, czego ja sama jeszcze wtedy nie widziałam.

Nigdy nie usłyszałam, że fotografia to tylko chwilowy kaprys. Wręcz przeciwnie. Gdy sama jeszcze nie do końca wierzyłam, że mogę być fotografką (a potem uczyć innych), zawsze obok był ktoś, kto kibicował mi trochę mocniej niż ja sama sobie.

Czy zrobiło mi to różnicę? Ogromną! Dzięki temu miałam odwagę próbować, popełniać błędy i sięgać po rzeczy, które jeszcze chwilę wcześniej wydawały mi się kompletnie poza moim zasięgiem.

Dlatego dzisiaj tak bardzo zależy mi na tym, żeby dziewczyny, które trafiają do mnie, od początku czuły, że nie są z tym wszystkim same.

Żeby wiedziały, że nie muszą umieć wszystkiego od pierwszego dnia. Że mogą zadawać najbardziej „głupie” pytania świata. Że czasem mogą mieć ochotę rzucić tę całą obróbkę w najciemniejszy kąt.

Wiesz, co sprawia mi największą frajdę? Gdy widzę, że przestają chować zdjęcia do szuflady i w końcu pokazują je innym. Kibicowanie im to jedna z moich najbaaaardziej ulubionych części tej pracy!

Tak kursantki mówią o pracy ze mną.
Tu poznasz bliżej kilka z nich.

05

OD CZEGO ZACZNIESZ?

KURS: OGARNIJ LIGHTROOMA

Z tym kursem poukładasz całą swoją pracę ze zdjęciami w 6 tematycznych krokach. Poznasz narzędzia, ogarniesz proces obróbki i zaczniesz ją (wreszcie) robić z głową, a nie metodą prób i błędów. Bo Lightroom jest fajny, serio. Zwłaszcza kiedy wiesz, co robisz. I po co.

KOREPETYCJE Z LIGHTROOMA

Chcesz nauczyć się obróbki, ale samej trudno Ci się za to zabrać? Może nawet zrobiłaś już kilka lekcji kursu Ogarnij Lightrooma, ale potem wszystko się koncertowo rozjechało i zanim się obejrzałaś, kurs pokryła gruba warstwa kurzu? Korepetycje są po to, żeby to zmienić!

KLUB LIGHTROOMIAR

Klub to miejsce dla uczestniczek kursu i jego absolwentek, które regularnie chcą spotykać się z dziewczynami z taką samą zajawką na fotografię. Żeby wymieniać się doświadczeniami, inspiracjami i bez końca gadać o zdjęciach, ich obróbce i o tym, co dalej.

Seraphinite AcceleratorOptimized by Seraphinite Accelerator
Turns on site high speed to be attractive for people and search engines.